17 lipca 2016

Bohemian Lifestyle - Madame Libertánah

Ostatnimi czasy przeprosiłem się z playlistą "Odkryj w tym tygodniu" na Spotify. Nawet nie to, że byłem na nią szczególnie obrażony, po prostu w pewnym momencie wysyp nowości zaczął mnie trochę przytłaczać, więc podczas kilkumiesięcznej przerwy odbywałem terapię słuchając "znanych i lubianych". W końcu jednak znowu odezwał się we mnie głód poznawczy.

Moją uwagę przyciągnął utwór Libertánah, szwedzkiej grupy Bohemian Lifestyle, z kolei fakt, że zespół jak do tej pory wydał zaledwie jeden album długogrający i trzy EP-ki, zachęcił do kompleksowego poznawania. Kiedy okazało się, że muzyka stanowi miód na moje uszy, postanowiłem zebrać nieco więcej informacji o samej kapeli.

Nie było to zadanie łatwe. Sam zespół niewiele o sobie wspomina, zaś o jego dość małej popularności niech świadczy to, że All Music pomylił nazwę zespołu z tytułem ich debiutanckiego krążka. Niemniej jednak parę rzeczy udało się ustalić. Bohemian Lifestyle powstali w 2004 r. w Sztokholmie, w skład grupy wchodzą Pontus Klas Viberg (wokal, gitara), Filip Conic (gitara), Daniel B. Gustafsson (instrumenty klawiszowe, wokal) oraz Richard Lindström (perkusja). No tak, po co komu basista w zespole... ;). Pomimo długiego stażu, panowie zadebiutowali pełnowymiarowym albumem dopiero pod koniec 2015 r. Cóż, Jay Buchanan (Rival Sons) doszedłby pewnie do wniosku, że w takim razie coś z tym zespołem jest nie tak, jednak na obronę Bohemian Lifestyle trzeba powiedzieć, że zaczynali jako nastolatkowie, ale co ważniejsze - Madame Libertánah to porządny, nieprzynoszący wstydu krążek.



Gdzieś przeczytałem, że Madame Libertánah stanowi wybuchową mieszankę glamu lat '70., energii lat '80. oraz gitarowego grania lat '90. Całym sercem popieram ten pogląd. Jeśli dodamy do tego wyraźne inspiracje klasycznym bluesem, liczne zmiany tempa oraz smykałkę do pisania przebojowych melodii, to otrzymamy skondensowany opis tego, czym jest Madame Libertánah.

Choć ogólna stylistyka i brzmienie są jednolite dla całego albumu - wszystkie utwory oparte są na gitarowych riffach oraz charakterystycznym, nieco zachrypniętym wokalu Pontusa Viberga - to jednak płycie nie można odmówić różnorodności. I tak całość rozpoczyna się od pędzącego, rytmicznego i zdominowanego przez gitary Libertánah, by za chwilę odejść w bardziej pop rockowe rejony w Fool's Mask czy zwłaszcza A Brighter Day. Z kolei w następującym po nich Woodlands mamy już do czynienia z czystym hard rockiem, natomiast kilka utworów dalej klawiszowy motyw Wayward Hearts przywodzi raczej na myśl utwory Echosmith, aniżeli inspirację rockiem lat '70. Ta przyjemna sinusoida trwa w zasadzie przez cały album i nie pozwala słuchaczowi ani przez chwilę się znudzić. Inna sprawa, że gdyby dziesięć utworów trwających łącznie nieco ponad 35 minut się znudziło, to byłoby naprawdę niedobrze. Do produkcji, za którą odpowiadali Chips Kiesbye, Benjamin Nyman i Svante Forsbäck  również nie można się przyczepić. Wszystko brzmi nowocześnie, przestrzennie i profesjonalnie. Jedyne zastrzeżenie, jakie przychodzi mi na myśl, to nieco zbyt schowane w tle klawisze, które - kiedy już czasem wybijają się na pierwszy plan - są całkiem ciekawe.

W warstwie tekstowej również można doszukać się wspólnych tematów, wśród których na pierwszy plan wysuwa się wolność, tak twórcza, jak i w codziennym życiu, ale także nadzieja, radość oraz smutek. Całość przekazu jest dość bezpośrednia, przez co doskonale koresponduje z muzyką. Próżno u Bohemian Lifestyle szukać górnolotnych metafor, wzniosłych treści i morałów. Muzycy stawiają jednak na rozrywkę i beztroskie machanie grzywą (lub jak w moim wypadku - tym, co z grzywy zostało).



Jeżeli napisałbym, że Bohemian Lifestyle to zespół nowatorski, to zwyczajnie bym skłamał. Niekonwencjonalności i jakiegoś wielkiego artyzmu przypisywanego bohemie bym się raczej nie doszukiwał. Odwołanie do tego nurtu następuje natomiast w warstwie lirycznej, a to w postaci swobody i szeroko pojętej wolności twórczej. Niemniej jednak Bohemian Lifestyle czerpie bardzo dobre wzorce z klasycznych brzmień, którym dodatkowo nadaję akcent przebojowości i ogólnej radości z muzykowania.  Zespół na pewno stanowi ciekawą pozycję na rynku muzycznym i ma szansę tylko jeszcze bardziej się rozwinąć. Osobiście trzymam za nich kciuki.

Attitude Recordings, które podjęło się zainwestowania w talent muzyków z Bohemian Lifestyle, podpisało z nimi kontrakt na dwa albumy. Jeśli druga płyta (która już powstaje) przynajmniej utrzyma poziom debiutu, to absolutnie nie martwię się o przyszłość tej grupy.

Jeśli macie ochotę na dawkę energetycznego i przebojowego, ale także zgrabnego technicznie rock 'n' rolla, to Madame Libertánah jest zdecydowanie pozycją dla Was :).


4 komentarze:

  1. no ucha nie drażni i pasuje do południowej kawy, kiedy moja percepcja spada :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie mam wrażenie, że to taka dobra muzyka "towarzysząca" :).

      Usuń