11 sierpnia 2015

Motion Device - Eternalize

Pamiętacie jak mniej więcej dwa lata temu dziś trzynastoletnia Sara Menoudakis zrobiła furorę w internetowym świecie m.in. tym oto coverem?:


Poza tym dziewczynka wraz z zespołem Motion Device – w skład którego wchodzą: brat Sary David (16 lat, perkusja), siostra Andrea (18 lat, gitara basowa, fortepian), ich kuzyn Josh Marrocco (21 lat, gitara prowadząca) oraz wieloletni przyjaciel rodziny Alex Defrancesco (21 lat, gitara rytmiczna) – coverowała również utwory innych klasyków, takich jak Pink Floyd, Jefferson Airplaine, Led Zeppelin, Iron Maiden, Judas Priest, Alice Cooper czy Metallica (a to i tak zaledwie wycinek listy).

Młodzi Kanadyjczycy nie zamierzali jednak spoczywać na laurach, sława utalentowanego coverbandu nie była dla nich wystarczająca. Zresztą po zespole, o którym Alice Cooper powiedział, że „jest gotowy udowodnić, iż rock nie umarł”, którego zaleca słuchać Amy Lee, oczywiście „jeśli jesteście gotowi na zainspirowanie” oraz którego nowych kawałków wyczekuje Steve Vai twierdząc, iż „to coś wyjątkowego, czystego i szczerego”, wręcz należy oczekiwać czegoś więcej. Poza tym Motion Device od samego początku planowali nie tylko tworzyć własną muzykę, ale także ją wydawać.

Powyższe marzenie spełniło się w czerwcu 2014 r., gdy grupa zadebiutowała bardzo przyjemną, dającą czadu EP-ką „Welcome to the Rock Evolution”. Na 22-minutowy minialbum złożyło się pięć hard rockowych utworów, z potężną balladą Responsibility oraz galopującym A Piece of Rock & Roll na czele. Niemal równo rok później – 12 czerwca 2015 r. – po oszałamiającym sukcesie akcji fundraisingowej (środki zgromadzono w 48 godzin) Motion Device zaprezentował światu swój pierwszy pełnowymiarowy krążek – „Eternalize”.


Kanadyjczycy twierdzą, że ich główne natchnienie stanowi wyrażająca emocje muzyka, która przy okazji nieźle buja. Cóż, „Eternalize” wydaje się być kwintesencją tej definicji – to dwanaście prących do przodu utworów, gdzie w zasadzie jedynym momentem wytchnienia od ciężaru gitar jest śliczna, oparta na fortepianinie, instrumentalna miniaturka Restless Heart.  Nawet w balladzie Changing Minds i wydawałoby się spokojniejszym We’ll Meet Again jest wręcz duszno od instrumentów Josha Marrocco i Alexa Defrancesco.

Jako swoją główną inspirację Motion Device podaje Dream Theater, ale także wiele klasycznych zespołów, takich jak Led Zeppelin, AC/DC czy Dio i te inspiracje na „Eternalize” są rzeczywiście słyszalne (w przypadku Dream Theater może piszę to trochę na wyrost) – osobiście słyszę swoisty hybrydę Ronniego Jamesa Dio z domieszką nurtu rodem z Seattle i może drobnymi elementami Iron Maiden (niemniej ja się absolutnie nie znam na muzyce, więc pewnie nie mam racji). Nie należy się jednak spodziewać kalek muzyki epok minionych, bo choć słuchając Motion Device ma się wrażenie, że gdzieś się to już słyszało, to jednak całość doprawiona jest ich własnym sosem.

Na pierwszy plan naturalnie wybija się niesamowita Sara Menoudakis, trzynastolatka o potężnym i czystym głosie. Naturalnie, na „Eternalize” słychać, iż nie jest to jeszcze dojrzała artystka – choć może to autosugestia, gdyż WIEM, ile Sara ma lat – lecz biorąc pod uwagę jak fantastycznie wokalistka śpiewa już teraz, absolutnie nie mogę się doczekać, co z niej wyrośnie za kilka lat. Jestem pod dokładnie takim samym wrażeniem, jak trzy lata temu słuchając wspomnianego we wstępie coveru Heaven and Hell.

Jak już wspomniałem, wśród instrumentalistów prym wiodą obaj gitarzyści, jednak cały zespół dostał szansę na wyjście z cienia wokalistki, a to za sprawą utworów instrumentalnych – otwierającego płytę i stanowiącego misz-masz nastrojów kawałka Orpheus oraz wspomnianej już miniatury Restless Heart, gdzie pierwsze skrzypce (czy też raczej klawisze, łohohoho) gra Andrea Menoudakis, będąca zresztą kompozytorką utworu.

Zaprawdę powiadam Wam, słuchać tak młodego zespołu, grającego tak dobrą muzykę… z niecierpliwością czekam na dalszy rozwój kariery Motion Device. Oczywiście może być bardzo różnie, ale póki co zespół podbija serca publiczności koncertując w rodzinnej Kanadzie oraz Stanach Zjednoczonych, a ja trzymam za nich kciuki i bacznie obserwuję dalsze poczynania. Myślę, że będzie warto.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz