Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Buck Dharma. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Buck Dharma. Pokaż wszystkie posty

26 października 2020

Blue Öyster Cult – The Symbol Remains

Studyjny powrót Blue Öyster Cult od chwili jego zapowiedzenia był zarazem czymś, czego nie mogłem się doczekać, jak i również stanowił źródło dość dużych obaw. Myślę, że wszyscy wiemy, jak to bywa z powrotami (większość z nich, w najlepszym wypadku, przechodzi bez echa), a dodatkowo w ostatnich latach forma Erika Blooma pozostawiała wiele do życzenia. Poza tym ewidentnie ciągnący zespół w XXI wieku Richie Castellano nigdy nie był moim faworytem. Tak czy inaczej, chcąc nie chcą, 9 października 2020 r. ukazał się 15. studyjny album Cultów – „The Symbol Remains”.


Panowie postanowili zaserwować słuchaczom 14 trwających nieco ponad godzinę utworów. Dla mnie taki czas trwania albumu jest oczywiście zbyt długi, osobiście najprzyjemniej słucha mi się klasycznych 40 – 45 minutowych krążków. Z drugiej jednak strony rozumiem, że po 19-letniej przerwie Muzycy chcieli zaprezentować jak najwięcej świeżego materiału, tym bardziej, że tylko pierwotnie opublikowany w 2015 r. przez Bucka Dharmę „Fight” pochodzi z jawnego recyklingu ("Nightmare Epiphany" i "Secret Road" istniały w wersjach demo Bucka z końca lat '80.). Pozostałe utwory to w pełni premierowy materiał. Kolejna sprawa – nie jestem wśród tych kilkunastu utworów wskazać ewidentnego zapychacza, co już samo w sobie jest dobrym zwiastunem.

Tak jak już wspomniałem, najbardziej zastanawiała mnie forma wokalna nominalnego głównego wokalisty BÖC, czyli Erika Blooma. Zespół chyba też wziął to pod uwagę, bowiem Bloom pojawia się w pięciu utworach, wprawdzie tych najbardziej hard-rockowych i progresywnych („That Was Me”, „Edge of the World”, „Stand and Fight”, „There’s a Crime” oraz „The Alchemist”), ale jednak. Podkreślić przy tym niemniej trzeba, że nawet w czasach klasycznego składu zespołu, wszyscy jego członkowie w mniejszym lub większym stopniu udzielali się wokalnie i nie było niczym nadzwyczajnym to, że Bloom pojawiał się np. w połowie piosenek. Cieszy też to, że w zaśpiewanych przez siebie utworach Eric wypada naprawdę dobrze i szczęśliwie można było zrezygnować ze zbyt drastycznych sztuczek produkcyjnych mających na celu podrasowanie wokalu, co niestety ma ostatnio często miejsce na albumach dinozaurów (tu przede wszystkim na myśl przychodzi Ozzy Osbourne i jego „Ordinary Man”). Zwłaszcza nastrojowo, między innymi dzięki wokalowi, wypada „The Alchemist”, ale również „That Was Me” czy „Stand and Fight” przywodzą na myśl rockery z czasów dwóch poprzednich krążków formacji. Oprócz tego wynik 5 na 14 utworów tym bardziej nie jest zły w sytuacji, gdy na „The Symbol Remains” mamy trzech wokalistów.

Drugim z nich oczywiście jest Donald „Buck Dharma” Roeser, któremu dla odmiany delikatny, nieco melancholijny głos nie zmienił się od 40 lat i którego możemy usłyszeć w sześciu typowych dla Bucka Dharmy utworach – tych bardziej przebojowych i melodyjnych („Box in My Head”, „Nightmare Epiphany”, „Florida Man”), nastrojowych („Secret Road”) oraz tych bardziej z przymrużeniem oka („Train True (Lennie’s Song” i „Fight”).

Trzecim wokalistą jest Richie Castellano i tu (oczywiście) mam mały zgrzyt. Z jednej strony oczywiście rozumiem, że „The Symbol Remains” stanowi odzwierciedlenie aktualnego składu personalnego Blue Öyster Cult, a i podczas koncertów Richie ma coraz więcej do zaśpiewania, ale naprawdę nie jestem fanem barwy p. Castellano, która leży trochę pomiędzy Bloomem i Dharmą. Fakt, nie wyobrażam sobie Bucka w żadnej z trzech piosenek śpiewanych przez Richiego, a i pewnie Bloom mógłby ich nie pociągnąć i pewnie między innymi stąd trzeci wokal, ale niestety – utwory zaśpiewane przez Castellano nie brzmią mi do końca jak Blue Öyster Cult. „Tainted Blood” i „The Machine” brzmią dla mnie jak współcześnie wyprodukowane dowolne przeboje klasy B z lat ’80. (zwłaszcza ten pierwszy), a „The Return of St. Cecilia” traci cały urok nawiązania do początków działalności grupy.

Niemniej przy całej prezentowanej od lat niechęci do Richiego Castellano, nie mogę mu odmówić oddania całego serducha na rzecz Blue Öyster Cult. Jestem przekonany, że bez niego zespół nie przetrwałby w XXI wieku, nie mówiąc już o wydaniu krążka po prawie 20 latach przerwy. Castellano nie tylko wyprodukował ten album (i tu nie mam żadnych zarzutów, wszystko jest na swoim miejscu, brzmi nowocześnie, ale bez przesadnych i niepotrzebnych bajerów), ale także jest autorem bądź współautorem połowy krążka. Teledyski ilustrujące single to również jego dzieło i nawet jeśli miejscami wyglądają jak dzieła stworzone w Windows Movie Maker, to przynajmniej są w ogóle i są czymś więcej niż zwykły „performance video”, a to w dobie pandemii się chwali ;).

Co do samych kompozycji, to mamy istny miszmasz, co zresztą zdarzało się także na wcześniejszych albumach zespołu i osobiście wcale mi nie przeszkadza. Bardzo przyjemne jest to, że o ile brzmieniowo i produkcyjnie najbliżej „The Symbol Remains” jest do dwóch ostatnich krążków Blue Öyster Cult, czyli „Heaven Forbid” i „Curse of the Hidden Mirror”, a takie utwory jak „That Was Me” czy „Stand and Fight” mogłyby śmiało pochodzić z tych samych sesji co „See You in Black”, zaś nostalgiczny „Secret Road” świetnie odnalazłby się w klimacie krążka z 2001 r., to można doszukać się wielu ukłonów w stronę przeszłości zespołu. I tak, tytułem przykładów, ogólny rytm i brzmienie klawiszy w „Nightmare Epiphany” przywodzi mi na myśl album „Mirrors” i kawałki pokroju „Dr. Music” czy „Lonely Teardrops”, zaś „The Alchemist” – mój zdecydowany faworyt na albumie (do tego stopnia, że jeśli „The Symbol Remains” miał z jakiegoś powodu powstać, to choćby dla tego kawałka) – to oczywisty następca „Astronomy” z krążka „Secret Treaties”, choć może ogólną atmosferą pasowałby bardziej do jego późniejszej wersji znanej z „Imaginos” (ogółem pasowałby do całego „Imaginos”). Z kolei „The Return of St. Cecilia” to oczywiste nawiązanie do pierwszych sesji zespołu, jeszcze pod nazwami Soft White Underbelly i Stalk–Forrest Group, podczas których zarejestrowano utwór „St. Cecillia”. Tym większa szkoda, że głównym wokalistą w tej akurat piosence jest Richie Castellano, co trochę odbiera jej magii, gdyż chórki są bardzo w stylu prehistorycznego BÖC.

Na koniec warto wspomnieć o kilku gościnnych występach. Z punktu widzenia fanów grupy najistotniejszy jest udział Alberta Boucharda, który w „That Was Me” zaśpiewał w chórkach, zagrał na instrumentach perkusyjnych oraz chwycił za legendarny cowbell ;). Wprawdzie już wcześniej Albertowi zdarzało się dzielić scenę z tzw. „Twö Oyster Cult”, ale myślę, że pojawienie się na studyjnej płycie zespołu ostatecznie pieczętuje pojednanie Muzyków. Aż szkoda, że nie pojawił się przy okazji Joe Bouchard, a nieodżałowany Allen Lanier nie dożył prac nad „The Symbol Remains” (niech o jego talencie świadczy to, że partie klawiszowe na płycie grają aż cztery osoby – Eric, Richie, Buck i muzyk sesyjny Andy Ascolese) – wtedy otrzymalibyśmy prawdziwy reunion. Drugim „Cultowym” gościem jest Kasim Sulton, w latach 2012 – 2017 basista zespołu, który na najnowszym albumie zaśpiewał w chórkach do „The Return of St. Cecillia” i „There’s a Crime”. „The Symbol Remains” to także powrót tekściarzy zespołu – pisarzy Johna Shirleya i Richarda Meltzera.

Blue Öyster Cult zaliczył naprawdę udany powrót. Wydaje mi się, że fani grupy nie powinni czuć się zawiedzeni, a i osoby znające wyłącznie (Don’t Fear) The Reaper powinny znaleźć dla siebie coś ciekawego. Oczywiście, nie jest to na pewno poziom ich największych albumów jak „Secret Treaties”, „Agents of Fortune” czy „Fire of Unknown Origin”, ale utrzymany został dobry poziom krążków z przełomu wieków, co po 19-letniej przerwie wcale nie było takie oczywiste.


01. That Was Me

02. Box In My Head

03. Tainted Blood

04. Nightmare Epiphany

05. Edge Of The World

06. The Machine

07. Train True (Lennie’s Song)

08. The Return Of St. Cecilia

09. Stand And Fight

10. Florida Man

11. The Alchemist

12. Secret Road

13. There’s A Crime

14. Fight


Skład:

Eric Bloom – wokal, gitary, instrumenty klawiszowe

Donald „Buck Dharma” Roeser – wokal, gitary, instrumenty klawiszowe, programowanie

Richie Castellano – wokal, gitary, instrumenty klawiszowe, programowanie

Danny Miranda - gitara basowa, wokal wspierający

Jules Radino – perkusja, instrumenty perkusyjne, wokal wspierający




21 marca 2016

Imaginos – reunion, którego nie było


Od Blue Öyster Cult do Two Öyster Cult

W branży muzycznej nie ma lepszego czynnika motywującego do działania, jak świetne wyniki sprzedaży najnowszego albumu. Niemniej jednak czasami niespodziewany sukces może stać się przekleństwem. Blue Öyster Cult zetknął się z taką sytuacją, kiedy to w 1981 r. ukazał się ich ósmy krążek, wyprodukowany przez słynnego Martina Bircha – Fire of the Unknown Origin. Album nie tylko pokrył się złotem, wędrując do pierwszej trzydziestki Billboard 200 oraz UK Album Chart, ale zawierał również pierwszy od (Don’t Fear) The Reaper prawdziwy przebój grupy - Burnin’ for You (numer 1 w notowaniu Billboard’s Album Rock Tracks). W dodatku utwór Veteran of the Psychic Wars wykorzystano w filmie animowanym Heavy Metal (choć, jak na ironię, kawałek ten nie należał do piosenek napisanych z myślą o animacji).

Niestety, powyższa dobra passa zamiast dać zespołowi kolejny zastrzyk energii do dalszego działania, skumulowała jedynie piętrzący się od lat stres oraz napięcia między członkami grupy. Presja, by następny album stał się co najmniej takim samym sukcesem marketingowym również nie pomagała. Ostatecznie, w sierpniu 1981 r., Albert Bouchard – perkusista i zarazem współautor wielu kompozycji zespołu, w znacznej mierze odpowiedzialny za jego brzmienie – został zwolniony za „niestabilne zachowanie”. Faktem jest, iż Albert zaczął spóźniać się na niemal każdy koncert, w związku z czym w pierwszych kilku utworach zastępował go techniczny Rick Downey. Innym faktem jest, że odkąd muzycy podjęli decyzję, by Downey przejął obowiązki na stałe, forma zespołu zaczęła lecieć na łeb na szyję.

Kolejny album BÖC - The Revölution by Night z 1983 r. – poza radiowym hitem Shooting Shark oraz naszpikowanym wątkami sci – fi Take Me Away, stanowił w zasadzie nieciekawą pop rockową mieszaninę, choć trzeba przyznać, że tu i ówdzie słychać było dawne brzmienie zespołu. W lutym 1985 r. doszło do rozdrapania starych ran, gdy muzycy po odejściu Ricka Downeya zaprosili Alberta Boucharda do wzięcia udziału w trasie koncertowej po Kalifornii. Albert myślał, że wraca na dobre, z kolei Eric Bloom i spółka chcieli jedynie dać sobie trochę czasu do znalezienia następcy Downeya. O wydanym w 1985 r. Club Ninja wystarczy powiedzieć tylko tyle, że jedyny godny uwagi utwór – Dancin’ in the Ruins – został w całości napisany przez zewnętrznych twórców. Ponadto w trakcie sesji nagraniowych zespół opuścił klawiszowiec Allen Lanier (niezadowolony z artystycznej jakości tworzonej muzyki oraz obecności Tommy’ego Zvonchecka jako swojego z/następcy), natomiast tuż po tournée w  Niemczech dołączył do niego basista Joe Bouchard, chcący spędzić więcej czasu z rodziną, ale także poszukujący możliwości grania innych gatunków muzycznych. BÖC utracili także jakiekolwiek wsparcie ze strony wytwórni Columbia Records. W rezultacie, jak to stwierdził Eric Bloom: „latem 1986 r. zespół [w składzie: Bloom, Buck Dharma, Zvoncheck, Jon Rogers i Jimmy Willcox] pół-oficjalnie rozpadł się”.

Niespodziewaną szansą na odbudowanie relacji w zespole i swoisty powrót do korzeni mógł być projekt, który chodził po głowie menadżera Sandy’ego Pearlmana od przynajmniej kilkunastu lat… projekt o nazwie Imaginos.

The Soft Doctrines of Imaginos

Imaginos (w pierwotnej wersji “Immaginos”) poprzedza powstanie Blue Öyster Cult, jako koncept zrodzony w głowie studenta antropologii oraz socjologii Sandy’ego Pearlmana. Pearlman w połowie lat ’60. napisał serię wierszy oraz scenariuszy zatytułowaną The Soft Doctrines of Immaginos, historię opisującą genezę dwóch wojen światowych, łączącą w swej treści wątki kulturowe, których Sandy uczył się na studiach, z elementami science fiction oraz literatury gotyckiej.

Mniej więcej w tym samym czasie, w 1967 r., Pearlman został menadżerem oraz producentem grupy Soft White Underbelly. Wielkim marzeniem Sandy’ego, obok tego, by grupa została amerykańską odpowiedzią na Black Sabbath (nie wyszło, ale to w sumie dobrze), było zarejestrowanie przez zespół muzyki do stworzonej przez niego historii. W tym wczesnym okresie – poza zmianą przez Pearlmana nazwy kapeli na Blue Öyster Cult, co również zaczerpnięto z historii Imaginos – grupa zarejestrowała dwa utwory nawiązujące do poezji producenta. Były nimi Gil Blanco County (demo dla Elektra Records nagrane pod nazwą Stalk-Forrest Group) oraz nigdy nieopublikowany kawałek Bucka Dharmy Port Jefferson.

Chociaż w początkowych latach zespół dość ochoczo sięgał po twórczość Pearlmana celem przerobienia jego wierszy na piosenki, a promocyjne kopie pierwszego krążka grupy zawierały wkładkę, wedle której utwór Redeemed stanowił „skróconą wersję ścieżki, która ukaże się na czwartym albumie, operze zatytułowanej The Soft Doctrines of the Imaginos”, to jednak  muzycy oponowali nagrywaniu albumu koncepcyjnego. Mimo to, Albert Bouchard rozpoczął prace nad muzyką do Imaginos, czego owocem do 1974 r. były Astronomy, The Subhuman (oba ukazały się na krążku Secret Treaties) oraz Imaginos.

Podczas sesji do Agents of Fortune (1976 r.) nagrano demo utworu Imaginos, z kolei przy nagrywaniu Spectres (1977 r.) Joe Bouchard zarejestrował demo In The Presence Of Another World (kawałek był próbowany przez cały zespół jako kandydat na album Mirrors z 1979 r.), zaś Albert Bouchard nagrał Del Rio's Song, I Am the One You Warned Me of, The Siege and Investiture of Baron von Frankenstein's Castle at Weisseria oraz The Girl That Love Made Blind. Jednak nawet wtedy, przy tak bogatej kolekcji utworów, zespół nie zdecydował się na zrealizowanie konceptu.

Albert Bouchard kontynuował rejestrowanie dem na poczet potencjalnego albumu i w okresie Cultösaurus Erectus (1980 r.) bardzo chciał, by zespół przystąpił do realizacji projektu. Plany te pokrzyżowało wyrzucenie go z grupy…

Solowy album Alberta Boucharda

Tuż po opuszczeniu zespołu, Albert Bouchard i Sandy Pearlman rozpoczęli prace zmierzające do wydania Imaginos. Początkowe plany obejmowały wydanie trzech podwójnych albumów. Kiedy w 1981 r. Pearlman zwrócił się do CBS ze stosownym zapytaniem, wytwórnia początkowo dała zielone światło.



W związku z tym Albert zabrał się do pracy i już w 1982 r. miał gotowe podstawowe ścieżki. Bouchard nie tylko zaśpiewał we wszystkich utworach, ale także zagrał na perkusji oraz gitarze. W pracy towarzyszyli mu Tommy Morrongiello (Ian Hunter Band, gitara i aranżacje), Jack Rigg (David Johansen Band, gitara), Phil Grande (muzyk sesyjny, gitara), Tommy Mandel (Ian Hunter Band, instrumenty klawiszowe), Kenny Aaronson (gitara basowa), Thommy Price (Scandal, perkusja) oraz mnóstwo gościnnych muzyków i wokalistów, wśród których znaleźli się Robby Krieger czy Helen Wheels. Wśród zaproszonych współpracowników nie zabrakło również członków oryginalnego składu BÖC – Joe Boucharda, Allena Laniera oraz Bucka Dharmy. Zarejestrowane w tamtym czasie partie J. Boucharda i Laniera stanowią ich jedyny wkład w końcowy album wydany w 1988 r.

Niestety, początkowy entuzjazm wytwórni został zgaszony po usłyszeniu efektów prac Boucharda i Pearlmana. Columbia Records skarżyła się przede wszystkim na wokalne umiejętności Alberta (na podstawie taśm demo z sesji do Imaginos, które wyciekły do Internetu – skargi nie były pozbawione podstaw), w związku z czym kolejne półtora roku spędzono na dokonywaniu poprawek mikserskich oraz wypróbowywaniu sesyjnych wokalistów. Po przesłuchaniu w 1984 r. ostatecznego rezultatu – trzynastu, trwających około 90 minut utworów – wytwórnia zdecydowała się odłożyć projekt na półkę, oficjalnie ze względu na wokal Alberta Boucharda oraz brak perspektyw komercyjnych.

Reunion, którego nie było

Temat Imaginos został ponownie podjęty w 1986 r. kiedy – nazywany przez złośliwych – „Two Öyster Cult” zawiesił swoją działalność. Albert Bouchard, który liczył na zebranie oryginalnego składu do nagrania albumu, a następnie zorganizowania trasy koncertowej, kontaktował się ze wszystkimi muzykami. Niestety, kiedy wreszcie udało mu się namówić do wzięcia udziału w projekcie swojego brata – ostatniego z oryginalnej piątki, który się wahał – Blue Öyster Cult został zreformowany w składzie: Bloom, Dharma, Lanier, Jon Rogers i Ron Riddle. Kiedy Albert zorientował się, iż nie ma najmniejszych szans na jego powrót do zespołu, ostatecznie porzucił prace nad Imaginos.

Jednak mniej więcej w tym samym czasie Sandy Pearlman ponownie zaproponował Columbia Records wydanie albumu, aczkolwiek tym razem jako kolejnego krążka Blue Öyster Cult. Wytwórnia przystała na ten pomysł i zagwarantowała producentowi niewielki budżet na dokonanie wszelkich niezbędnych nakładek oraz dogranie wokali Erica Blooma i Bucka Dharmy. Po odzyskaniu oryginalnych taśm od Alberta, Pearlman oraz  Paul Mandl i Steve Brown zajęli się oczyszczaniem, remiksowaniem taśm, a także ponownym aranżowaniem utworów. Do współpracy zaproszono całą kawalkadę muzyków sesyjnych, wśród nich Joe Satrianiego (dzięki pracy przy Imaginos gitarzysta sfinansował produkcję swojego drugiego solowego albumu – Surfing with the Alien) oraz Marca Biedermanna. Na początku 1987 r. Dharma zarejestrował wokale oraz część partii gitarowych, zaś Tommy Zvoncheck – wtedy nadal członek zespołu – zarejestrował na nowo większość klawiszy. Z kolei w 1988 r. nagrano wokale Erica Blooma. Tak późny udział obu muzyków Dharma tłumaczył w następujący sposób: „To było nasze pożegnanie. To było coś na co zgodziliśmy się z Erickiem ze względu na rodzaj szacunku, jakim darzyliśmy Sandy’ego i jego starania, które włożył w realizację Imaginos”.



Końcowy projekt ukazał się w lipcu 1988 r. Został okrojony do niespełna 60 minut, usunięto z niego dwa utwory, pozostałe pozbawiono pierwotnej chronologii, co zostało uzasadnione w adnotacjach do albumu tym, że: „historia ta to mit, w którym wszystko dzieje się w tym samym czasie”. Jako twórców wymieniono oryginalnych członków zespołu, jedenastu muzyków sesyjnych (gitarzystów, klawiszowców, wokalistów, perkusistów i basistów) oraz siedmiu gitarzystów określonych mianem „Gitarowej Orkiestry Stanu Imaginos”. Część osób biorących udział w sesjach pozostało w ogóle niewymienionych, innym przypisano niewłaściwe role.

W związku z powyższym uznawanie Imaginos za album oryginalnego Blue Öyster Cult stanowi pewne nadużycie. Udział Joe Boucharda i Allena Laniera był znikomy, Marc Biedermann twierdzi natomiast, że zagrał „na tym albumie więcej gitary prowadzącej niż Buck Dharma”. Pozostawienie muzyka sesyjnego Joeya Cerisano na głównym wokalu w The Siege and Investiture of Baron von Frankenstein's Castle at Weisseria też należy uznać za co najmniej niezrozumiałą decyzję. Komercyjnie album również okazał się porażką. Zespół – bez Joe i Alberta Bouchardów – wprawdzie wyruszył w trasę koncertową, niemniej zagranie trzech utworów z nowego krążka, w tym potworną, brzmiącą jak skrzyżowanie Eye of the Tiger z dowolnym przebojem Davida Hasselhoffa nową wersję Astronomy, trudno uznać za jakąś wielką promocję. Wytwórnia ze swojej strony nie uczyniła nic, by wesprzeć sprzedaż płyty.

W rezultacie BÖC stracili zainteresowanie ze strony Columbii i następny studyjny album z premierowym materiałem wydali – po kolejnych roszadach składu – dekadę później, w 1998 r. Natomiast prawdziwy reunion grupy miał miejsce dopiero 5 listopada 2012 r. w Nowym Jorku, podczas koncertu z okazji 40-lecia zespołu. Albert Bouchard dołączył do aktualnej inkarnacji Blue Öyster Cult wykonując utwór Death Valley Nights (premiera na żywo), Allen Lanier, od 2007 r. przebywający na muzycznej emeryturze, wykonał In Thee, zaś cała piątka pod koniec zagrała razem cztery utwory (O.D.'d on Life Itself, Career of Evil, The Red and the Black oraz oczywiście (Don’t Fear) The Reaper). Niestety, szanse na wspólny album lub pełnowymiarową trasę zostały zaprzepaszczone 14 sierpnia 2013 r., wraz ze śmiercią Allena Laniera, który zmarł w wyniku powikłań związanych z przewlekłą obstrukcyjną chorobą płuc.

***

Suplement

Imaginos wg Alberta Boucharda:

1. I Am the One You Warned Me Of (5:10)
2. Imaginos (5:57)
3. Gil Blanco County (5:07)
4. Del Rio's Song (5:42)
5. Blue Öyster Cult (7:14)
6. Les Invisibles (5:19)
7. The Girl That Love Made Blind (6:08)
8. The Siege and Investiture of Baron Von Frankenstein's Castle at Weisseria (5:36)
9. In The Presence of Another World (6:07)
10. Blue Öyster Cult (reprise) (3:48)
11. Astronomy 1984 (6:52)
12. Magna of Illusion (5:54)
13. Magna of Illusion Chorale (1:33)

Zespół:

Albert Bouchard – wokal, perkusja, gitara
Tommy Moringiello – gitara
Jack Rigg – gitara
Tommy Mandel – instrumenty klawiszowe

plus:

Jon Rogers – dodatkowy główny wokal (I Am The One You Warned Me Of)
Robby Krieger – gitara prowadząca w Blue Öyster Cult i Magna of Illusion
Phil Grande – gitara
Kenny Aaronson – gitara basowa
Thommy Price – perkusja

chórki:

Jeff Kawalik, Corky Stasiak, Helen Wheels, Glen Bell, Peggy Atkins, Casper McCloud

Imaginos wg Blue Öyster Cult:

1. I Am the One You Warned Me Of (5:04)
2. Les Invisibles (5:33)
3. In The Presence of Another World (6:26)
4. Del Rio's Song (5:31)
5. The Siege and Investiture of Baron Von Frankenstein's Castle at Weisseria (6:43)
6. Astronomy (6:47)
7. Magna of Illusion (5:53)
8. Blue Öyster Cult (7:18)
9. Imaginos (5:46)

Zespół:

Eric Bloom – główny wokal w I Am the One You Warned Me Of, In The Presence of Another World i Del Rio's Song
Albert Bouchard – gitara, instrumenty perkusyjne, główny wokal w Blue Öyster Cult
Joe Bouchard – instrumenty klawiszowe, chórki
Allen Lanier – instrumenty klawiszowe
Donald “Buck Dharma” Roeser – gitary, główny wokal w Les Invisibles, Astronomy, Magna of Illusion i Blue Öyster Cult

plus:

Tommy Morrongiello, Jack Rigg, Phil Grande – gitary
Tommy Zvoncheck – instrumenty klawiszowe
Kenny Aaronson – gitara basowa
Thommy Price – perkusja
Joey Cerisano – główny wokal w The Siege and Investiture of Baron Von Frankenstein's Castle at Weisseria
Jon Rogers – główny wokal w I Am the One You Warned Me Of i Imaginos
Jack Secret – dodatkowe wokale
Shocking U – chórki w In The Presence of Another World

Gitarowa Orkiestra stanu Imaginos:

Marc Biedermann (gitara prowadząca w I Am the One You Warned Me Of)
Kevin Carlson
Robby Krieger (gitara prowadząca w Magna of Illusion i Blue Öyster Cult)
Tommy Morrongiello
Aldo Nova
Jack Rigg
Joe Satriani (gitara prowadząca w The Siege and Investiture of Baron Von Frankenstein's Castle at Weisseria)


10 listopada 2014

Buck Dharma - Flat Out

W myśl znanego powiedzenia, nie należy oceniać płyty po okładce (czy coś w ten deseń). Niestety, jedyny solowy album Donalda "Bucka Dharmy" Roesera (i jakim cudem to Eric Bloom ma żydowskie korzenie?! ;)) w przeważającej mierze brzmi tak, jak wygląda... najdelikatniej pisząc - kuriozalnie. Czy zatem siła jednostki mogła w pełni błyszczeć tylko w zespole? Kwestia ta wcale nie jest tak oczywista, jakby się mogło wydawać. Po kolei...

Grafik płakał, jak projektował

Flat Out ukazał się w 1982 r., a więc najlepszym możliwym momencie. Blue Öyster Cult wciąż wznosił się na fali sukcesu wydane w lipcu 1981 r. krążka Fire of Unknown Origin - trzy single plasowały się w pierwszej dwudziestce listy Hot Mainstream Rock Tracks, w tym napisany przez Dharmę i Richarda Meltzera Burnin' for You na miejscu pierwszym, na koncerty waliły tłumy, a sam Roeser odpowiadał za największe hity zespołu (Then Came the Last Days of May, Godzilla czy przede wszystkim (Don't Fear) The Reaper). Sesje do solowego krążka zaczęły się w 1980 r., stworzono sporo kompozycji, zatem było z czego wybierać, do współpracy poproszono świetnych muzyków i producentów (Neal Smith, Dennis Dunaway, Will Lee, Rick Downey, Richie Cannata, Bob Ludwig), zadbano nawet o teledyski dla singli promujących wydawnictwo. Niestety, nie wyszło wszystko, co mogło nie wyjść, począwszy od okładki, przez tandetne klipy, na nieco zbyt wygładzonej produkcji kończąc.

Przede wszystkim wydaje się, że Buck nie do końca wiedział, jaki album chce nagrać. Oczywiście, jak na większości solowych wydawnictw gitarzystów, prym wiedzie gitara elektryczna, która tu i ówdzie wyczynia prawdziwe cuda. Pojawia się prawdziwie punkowe zacięcie w Born to Rock, klasyczne rock 'n' rollowe brzmienia w Five Thirty-Five czy w skądinąd popowym That Summer Night, odrobina psychodelii w Your Loving Heart oraz nieprzesadzony gitarowy onanizm w Anwar's Theme. Mimo to znalazło się także miejsce dla "nie-rockowych" instrumentów, jak klarnet oraz saksofon (w Wind Weather and Storm), co stanowi bardzo miły dodatek. Niestety problemem większości wymienionych kompozycji jest to, że mają praktycznie niewpadające w ucho melodie oraz bardzo płaskie brzmienie. 

Poza tym przez większość czasu nie wiadomo dokąd dany utwór zmierza, czego najlepszym przykładem jest wspomniany już Your Loving Heart. Z jednej strony dzieło to, ze względu na swoją tematykę, jest bardzo w stylu BÖC - niewiele zespołów decyduje się pisać teksty o transplantacji serca. Z drugiej zaś strony wykonanie pomysłu leży i kwiczy, wręcz błaga o dorżnięcie. Mamy bowiem do czynienia z naiwnie tandetną, banalną, a w założeniu dramatyczną balladą opisującą moment pożegnania ukochanych - mężczyzna wkrótce umrze, chyba że znajdzie się dla niego nowe serce. Następnie utwór przechodzi w psychodelicznie dziwaczne dźwięki i jęki i chór personelu medycznego obwieszcza, że znalazł się dawca dla pacjenta - ofiara wypadku samochodowego. Oczywiście okazuje się, iż to ukochana głównego bohatera naszej pieśni. Zwieńczeniem dramatycznej historii jest ponownie miałka balladka - mężczyzna dowiaduje się, iż przeszczepione serce należało do jego ukochanej - teraz są na zawsze razem... I to wszystko ciągnie się przez ponad SIEDEM minut, a jakby tego było mało - ukazało się na singlu, czemu towarzyszy niesamowicie tandetny teledysk [WIDEO] (choć tu akurat wierzę w poczucie humoru Bucka, co potwierdza również klip to Born to Rock [WIDEO]).

Niemniej jednak na tym 38-minutowym obrazie nędzy i rozpaczy znalazłem sześć bardzo przyjemnych minut, czyli dwa utwory. Pierwszym z nich jest intrygujące i oszczędne w instrumenty Wind Weather and Storm, gdzie monotonny rytm, klarnet i saksofon stanowią świetne tło dla pięknie zharmonizowanych ścieżek wokalnych Dharmy. Drugim uroczym momentem jest cover klasycznego utworu zespołu The Fleetwoods zatytułowanego Come Softly to Me. Nie odbiega on szczególnie od oryginału, opiera się głównie na wokalizie Bucka oraz jego duecie z małżonką - Sandy. Brzmienie dopełnia delikatny akompaniament gitary akustycznej oraz instrumentów perkusyjnych. Bardzo intymne i piękne zwieńczenie (niestety) raczej nieciekawej i niewzbudzającej emocji płyty. Jako ciekawostkę natomiast można wspomnieć króciutki fragment odwróconej taśmy, który następuje po Anwar's Theme. Po odwróceniu okazuje się, że to fragment meczu ping ponga, który stanowił jednocześnie próbę dźwięku (stąd też nadany przez fanklub tytuł - Gnop Gnip).

Na zakończenie muszę jednak obronić Bucka Dharmę. Po pierwsze, udało mu się zamieścić na solowym krążku utwory, które na żadnym albumie BÖC nie miałyby racji bytu. Można dysputować, czy to dobrze, czy źle, ale ważne jest to, iż wykorzystał nadarzającą się sposobność na eksperymentowanie. Po drugie, to też nie jest tak, że Roeser się wypalił i nie skomponował niczego przyzwoitego (faktem jest, że po Fire of Unknown Origin Cult nie nagrał już nic aż tak dobrego, ale pojedyncze perełki się trafiały, przeważnie Dharma maczał w nich palce). Na Flat Out miały się ukazać Burnin' for You i Lips in the Hills (z innym tekstem, zatytułowany Hold Me Tight), oba w rezultacie trafiły na albumy Blue Öyster Cult. Pierwszy z nich, co już zostało wspomniane, okazał się wielkim hitem i do dzisiaj należy do najpopularniejszych kawałków grupy, drugi całkiem nieźle wypada na tle reszty albumu Cultösaurus Erectus z 1980 r. Po prostu Buck został przekonany do tego, iż utwory te powinien zachować dla BÖC. Uważam, że oba błyszczałyby na solowym krążku Bucka i znacząco podniosły jego noty, zwłaszcza że dema, w których Dharma gra na wszystkich instrumentach oprócz perkusji (za którą zasiadał Albert Bouchard) brzmią w zasadzie identycznie, jak wersje finalne. Tak się jednak nie stało...